[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Drake'a zrobiły się nagle zimne, a twarz nieprzystępna.
Posiłek zjedli w milczeniu. Olivia była zamyślona, zastanawiała
się, jak powinna ułożyć swoje kontakty z Drakiem, żeby jak najmniej
cierpieć. Wiedziała, że miał bujną przeszłość, że pewnie nieraz spotka
kobietę, z którą go coś łączyło. Uwierzyła mu, że Anet nie była jego
kochanką, ale nie miała wątpliwości, że Drake nie był tej kobiecie
obojętny. Pewnie ona, tak samo jak Olivia, kochała się w nim
beznadziejnie.
Gdy wychodzili z restauracji, Drake objął ją i mocno do siebie
przyciągnął. Wiedziała, że to tylko na pokaz, ale mimo wszystko ta
bliskość sprawiała jej przyjemność.
Teraz już dobrze rozumiała, co się z nią działo. Po raz drugi w
życiu była zakochana w tym samym mężczyznie. A nawet nie... ona
163
RS
po prostu nigdy nie przestała go kochać! Przez lata tłumiła w sobie to
uczucie, ale gdy tylko ponownie go zobaczyła, wybuchło ze zdwojoną
siłą. Wiedziała, jaki jest, do czego jest zdolny, co zrobił jej matce, ale
kochała go, więc wszystko mu wybaczała.
- Muszę wrócić do biura, mam spotkanie, którego nie mogę
odwołać. - Niski głos Drake'a wyrwał ją ze smutnych rozmyślań.
- Postaram się wrócić do domu jak najwcześniej,
- Dobrze. Mówiłam ci już, że nie musisz się mną przejmować.
- Przepraszam, pewnie to nie najlepszy początek życia
małżeńskiego, jaki sobie można wyobrazić. A na dodatek będę bardzo
zajęty przez najbliższe parę miesięcy. - Popatrzył jej w oczy. - Ale
obiecuję, że w lipcu wyjedziemy gdzieś całą trójką i zrobimy sobie
prawdziwe wakacje. Zastanów się, gdzie chciałabyś pojechać, może w
tropiki... albo na narty? Spełnię każde twoje marzenie.
- Chyba lepiej na narty - odpowiedziała bez namysłu. - Simon
wprawdzie nie umie jeszcze jezdzić, ale myślę, że byłby szczęśliwy,
gdyby miał okazję się nauczyć.
-O, jestem pewien, że mu się spodoba.
Drake wsadził ją do taksówki, a sam wsiadł do samochodu i
odjechał. Było piękne popołudnie, Simon był jeszcze w szkole, Olivia
nie miała nić do roboty.Muszę sobie znalezć jakieś zajęcie, bo umrę z
nudów, pomyślała. Postanowiła poszukać Phillipsa, żeby dowiedzieć
się, co mogłaby robić w domu. Zastają go w kuchni, gdzie przecierał
blaty.
164
RS
- Chciałabym mieć jakieś zajęcie - powiedziała bez zbędnych
wstępów. - Może mogłabym zająć się pielęgnacją kwiatów w
ogrodzie?
- Trzy razy w tygodniu przychodzi ogrodnik. - Phillips spojrzał
na nią trochę ironicznie.
- Porozmawiam z nim, chyba nie będzie miał mi za złe, gdy mu
trochę pomogę.
Ogrodnik jednak wcale nie był zachwycony jej propozycją. Był
to już starszy pan i uważał, że sam najlepiej wszystko zrobi. Nie
odmówił jej wprost, ale dał do zrozumienia, że wolałby, żeby nie
odbierała mu pracy. W końcu umówili się, że będzie ścinała kwiaty do
przystrojenia stołu.
Olivia wróciła do domu. Rok akademicki rozpoczynał się
dopiero za dziesięć miesięcy, a pytanie, co ona będzie przez ten czas
robiła w wielkim pustym domu, nadal pozostawało bez odpowiedzi.
Stanęła na tarasie i podziwiała wspaniały widok na zatokę.
- Jadę odebrać Simona ze szkoły, może przejedziesz się ze mną?
- zaproponował Phillips.
Pokręciła przecząco głową, nie ma sensu szukać sobie zajęć na
siłę, musi wymyślić coś, co naprawdę rozwiązałoby jej .problem.
Przez ostatnie pięć lat była tak zajęta, że nie miała czasu ha
zastanawianie. Teraz może zajmować się wyłącznie myśleniem. To
prawdziwa ironia losu.
Nagle zniknęły wszystkie jej dotychczasowe zmartwienia. Nie
musiała troszczyć się o byt, o proste przyziemne rzeczy, o
165
RS
zapewnienie Simonowi przyszłości, a było to niezwykle przyjemne.
Jedyne, co ją jeszcze gnębiło, to kwestia prawnej opieki nad
Simonem. Gdyby udało sieją pomyślnie rozwiązać, można by
powiedzieć, że jej życie jest wolne od zmartwień. Ale dlaczego w
takim razie nie czuła się szczęśliwa?
To proste, żadna kobieta nie będzie szczęśliwa, jeśli nie zazna w
życiu prawdziwej miłości. Ona zaś jest skazana na życie u boku
mężczyzny, który jej nie kocha, a którego ona kocha i pragnie całym
swoim sercem!
Przed sobą mogła się przyznać, że tylko dlatego zdecydowała się
zaproponować Drake'owi, żeby wzięli ślub. Gdyby go nie kochała,
znalazłaby inny sposób, żeby zapewnić bezpieczeństwo Simonowi. '
Poczuła, że musi przestać o tym myśleć, bo zaraz> się rozklei, a
lada moment Phillips przywiezie Simona ze szkoły. Poszła do łazienki
i przemyła twarz wodą. Z lustra patrzyła na nią nieszczęśliwa,
zakochana kobieta. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • grzeda.pev.pl