[ Pobierz całość w formacie PDF ]
nawet jeśli nadal nie znalazł niczego, co by im pomogło w walce z demonami.
Dobrze było wiedzieć, że Luke przyjdzie na imprezę, w razie gdyby
potrzebowała wsparcia, jeśli chodziło o Jess. A właściwie o całe Deepdene.
- Okej, ubieraj się. Teraz sama skorzystam ze swojego supertalentu. - Jess
wzięła srebrną konturówkę.
Eve włożyła jedwabną sukienkę na ramiączka w kolorze morskiego błękitu i
szpilki Jimmy Choo. Udało jej się przekonać matkę, że zasługiwała na kolejną
szansę, i teraz patrzyła zadowolona na swoje stopy w tych arcydziełach sztuki
obuwniczej: dziesięciocentymetrowe obcasy, ozdobne kamienie w różnych
odcieniach błękitu na brązowym, błyszczącym tle.
- Uwielbiam te butki. Czuję się w nich taka seksowna. I wysoka. - Jej telefon
zabrzęczał i odczytała SMS-a. - Jenna pyta, czy powinna zebrać włosy do góry,
czy zostawić rozpuszczone.
- Gdybym miała taką łabędzią szyję jak ona, to na pewno bym się nią chwaliła -
odparła Jess.
- Zgadzam się. - Eve odpisała Jennie, a Jess włożyła swoje ulubione botki z
frędzlami. -Też jesteś wysoka i seksowna - oznajmiła Eve, kiedy Jess wykonała
przed nią obrót, aby wydała ocenę.
- Będziemy gwiazdami imprezy - uznała Jess, kiedy rozległ się dzwonek do
drzwi. - To na pewno Luke.
- Nie dziwi cię, że chciał pójść na imprezę razem z nami? Wiesz, taki flirciarz i
w ogóle. - Eve złapała swoją kopertówkę.
- Flirciarz nie pójdzie na imprezę z dziewczyną. To by go za mocno ograniczało.
- Jess przyglądała się przez chwilę swojemu odbiciu, po czym rozpyliła na
ramiona trochę brokatu. Odwróciła się do Eve. - Uroczyście ogłaszam, że
wyglądamy zjawiskowo. Malowi na twój widok pocieknie ślina. Idziemy.
Zanim Eve dotarła do frontowych drzwi, pożałowała swoich Jimmy Choo. Nie,
to nie tak. Słowa żałować" i Jimmy Choo" nie szły w parze. %7łałowała jedynie,
że nie rozchodziła ich wcześniej w domu. Wkładanie ich po raz pierwszy na
imprezę nie było zbyt mądre. I ani trochę wygodne.
Niemniej na widok jej i Jess Luke'owi rozbłysły oczy i Eve poczuła satysfakcję.
Sądząc po reakcji Luke'a, naprawdę mogła sprawić, że Malowi pocieknie ślina!
Jess roztrzepała Luke'owi włosy, robiąc mu na głowie artystyczny nieład.
- No, teraz możesz się z nami pokazać. Muszę pochwalić te dżinsy. Podkreślają
twój śliczny tyłeczek.
Eve się roześmiała. Luke sprawiał wrażenie skrępowanego, ale jednocześnie
zadowolonego. Zmienił temat, schodząc na buty Eve.
- Czy ty możesz w nich w ogóle chodzić?
- Te buty nie są do chodzenia! - odparła Eve, kiedy ruszyli.
Luke zrobił zdziwioną minę.
- Mają ładnie wyglądać - wyjaśniła cierpliwie Jess. - A w butach Jimmy Choo
nie wyglądasz po prostu ładnie. Wyglądasz bosko.
81
- Przed wyjściem trochę siedziałem nad tłumaczeniem - powiedział Luke, kiedy
znalezli się w bezpiecznej odległości od domu. - Dotarłem do rozdziału o
rodzajach demonów. Wychodzi na to, że ten wysysacz dusz i jego pomocnicy
należą do większej bandy.
Eve zachłysnęła się powietrzem.
- Ale tylko oni nawiedzają Deepdene - ciągnął Luke. - W każdym razie, tak mi
się wydaje. To co się tutaj dzieje, co się dzieje z ludzmi, pasuje do demona
wysysacza i jego ekipy. Koszmary senne, cienie, obłęd. Zasadniczo, tracąc
duszę, człowiek dostaje pomieszania zmysłów.
Jess przeszedł dreszcz. Ale nie z gatunku tych przyjemnych.
- Bez paniki - uspokoił Luke. - Pomijając wysokość waszych obcasów, żadna z
was nie wykazuje oznak szaleństwa.
Czemu on tak szybko szedł? Musiał tak szybko iść? Eve czuła, że ocierała sobie
lewą piętę.
- Czego jeszcze się dowiedziałeś? - zapytała, licząc na informacje, które
mogłaby wykorzystać, i odwrócenie uwagi od bólu.
- Nasz wysysacz potrafi kontrolować różne urządzenia - odpowiedział Luke.
- To tak jak ja - podchwyciła Jess. - No może muszę powtórzyć wirtualny
egzamin na prawko. Ale poza tym jestem profesjonalistką. Mogę jednocześnie
gadać przez telefon, czatować i pisać SMS-a,
- W tekście nie było nic o tym, jak demony sobie radzą z pisaniem SMS-ów -
zażartował Luke.
- Okej, co jeszcze? - zapytała Eve, zastanawiając się, ile warstw naskórka
straciła już na pięcie i ile jeszcze brakuje, zanim krew splami brązową satynę.
- Wrony - oznajmił Luke. - Podobno naszemu naczelnemu demonowi
towarzyszą wrony. I na razie, to wszystko. Ale przebrnąłem dopiero przez
połowę tego, co znalezliśmy.
- Mamy niezły fart, że żyjemy w Deepdene właśnie teraz. Wysysacz dusz i jego
pomocnicy pojawiają się tu tylko raz na sto lat. Mogło nas to ominąć -
zażartowała wisielczo Jess.
No i właśnie straciłam kolejną warstwę naskórka, pomyślała Eve. Przybliżyła
się do Jess.
- Masz może plaster? - zapytała szeptem, nie chcąc, żeby Luke usłyszał, a potem
się z niej nabijał.
Jess wyjęła z torebki plasterek i dyskretnie podała Eve.
Muszę tylko jakoś dotrzeć do domu Mala, pomyślała Eve, zagryzając zęby z
bólu. Potem już będzie okej. Nakleję sobie plaster i będę mogła tańczyć całą
[ Pobierz całość w formacie PDF ]