[ Pobierz całość w formacie PDF ]
wszedł do kuchni, była naprawdę smutna.
Nie wolno mu angażować się emocjonalnie. %7łycie tej kobiety to nie jego
biznes. Nie będzie zadawał zbędnych pytań. Na pewno jest zmęczona.
Powinien położyć ją do łóżka. Nie, to zbyt ryzykowne. Powinien odesłać ją do
łóżka, ale przeczuwał, że jeśli będzie sama, jej smutek powróci.
Więc został, wbrew zdrowemu rozsądkowi. Erin siedziała przy piecu, z
nogami na taborecie. Podszedł do niej, stając tyłem do pieca, jak najbardziej
lubił.
Nie wiedział, co powiedzieć.
Jaka ona... piękna. Ni stąd, ni zowąd zapragnął jej dotknąć, pogładzić po
włosach, scałować jej smutek...
Niestosowne. Powinien nie schodzić z poziomu relacji lekarz pacjent.
Przecież Erin jest jego pacjentką. Przyszła do jego domu w poszukiwaniu
pomocy.
Więc pocałowanie jej...
Wasze rodziny się przyjaznią? zagadnął w końcu. Rzuciła mu
spojrzenie pełne oburzenia.
Ja tylko zapytałem. Wyczuwam w tej sytuacji jakieś podteksty...
dysfunkcje. Rodziny dysfunkcyjne to moja specjalność. Herbata?
Poproszę. Patrzyła, jak Dominic wyparza czajniczek. Nie słyszałeś
o herbacie w torebkach?
Słabo działa odparł. Na dysfunkcje.
Moja rodzina nie jest dysfunkcyjna.
Wiem coś o tym jako rodzic z doskoku. Ci chłopcy mieszkają ze mną,
dopóki ich biologiczne rodziny nie uporają się ze swoimi problemami, ale mam
czas nawiązać z nimi bliską więz. Gdyby doszło do mnie, że któryś z nich miał
57
RS
wypadek, czułbym potrzebę skontaktowania się z nim. Wydaje mi się, że twoi
rodzice zlecili to Charlesowi. O ile się orientuję, to nawet do ciebie nie
zadzwonili.
Jestem dorosła.
Więc kiedy należy przestać się bliskimi przejmować?
Oni się mną przejmują.
Aha.
Milczeli dłuższą chwilę, podczas gdy Dominic łyżeczką starannie
odmierzał herbatę.
Przejmują się. Nie spuszczała wzroku z czajniczka. Bardzo. Chyba
są wniebowzięci, że wyjdę za Charlesa.
Wydawało mi się, że za niego nie wyjdziesz.
Nie wyjdę. Ale Charles twierdzi, że oni są o tym przekonani. Dom...
Słucham?
Czy ty jesteś wzorem wszystkich cnót?
Nie rozumiem.
Charles jest bardzo... opanowany. Wypicie teraz herbaty uważałby za
bardzo sensowne posunięcie.
Nie chcesz herbaty?
Powinnam chcieć. Bardzo rozsądnie mi ją zaproponowałeś.
Jeżeli wolisz...
Na przykład whisky odparła bez namysłu. Jak nie ma whisky, to
kieliszek czerwonego wina. Ale obawiam się, że... tego nie pochwalasz.
Wymysł szatana mruknął, zachwycony jej skruszoną miną.
Przepraszam szepnęła potulnie. Masz rację.
Ale jeśli zadowoli cię francuski koniak...
58
RS
Na jej twarzy zaszła błyskawiczna zmiana. Wszystko z niej można
wyczytać, pomyślał, tłumiąc rozbawienie. W środku po prostu trząsł się ze
śmiechu. Dziwne.
Masz prawdziwy koniak?
Wyłącznie jako lek. Trzy razy dziennie przed posiłkiem albo trzy
lampki przed snem. Do uznania pacjenta.
Poproszę teraz mruknęła. Pacjent musi natychmiast dostać lek.
Popijając koniak, rozmawiali o pracy, bo był to temat najmniej
ryzykowny. Studiowali w tej samej uczelni, ona cztery lata niżej. I nie
zauważył jej wtedy? Nie mógł, bo nie podnosił głowy znad podręczników.
Okazało się, że ambitna Erin ukończyła studia jako jedna z
najmłodszych, wybierając specjalizację w zakresie medycyny ratunkowej.
Kocham to oznajmiła. Sto procent adrenaliny.
Ale kompletnie nie znasz swoich pacjentów.
Nie znam. Dzięki temu nie mam problemów emocjonalnych.
Nie lubisz emocji?
Miałam ich tyle, że wystarczy mi do końca życia.
Powiesz więcej?
Pokręciła głową i zapatrzyła się w kieliszek. Milczała, a on nawet nie
miał jej tego za złe. Dobrze się czuł w jej towarzystwie. Była ciepła i zabawna,
ale mimo to domyślał się, że coś ją gnębi.
Skorzystała z grzebienia, który jej wręczył, i teraz jej lśniące włosy kusiły
go coraz bardziej, pragnął jej dotknąć... i pocałować.
Straciłam brata i siostrę odezwała się nagle. Oprzytomniał.
Jak to się stało?
Zginęli, kiedy miałam cztery lata. Odniósł wrażenie, że Erin mówi do
siebie, że jest jej obojętne, czy ma słuchacza, czy nie. Sarah miała siedem lat,
59
RS
a Connor dziewięć. Za kierownicą siedział ojciec Charlesa. Charles przyjaznił
się z Connorem. Tir wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Sarah i
Connor siedzieli z tyłu, zginęli na miejscu.
Potworne... Nie wiedział, co powiedzieć.
Byłam za mała, żeby rozumieć, co się stało. Pamiętam tylko, że
wszyscy płakali. Przez długie lata. I od tej pory Charles i jego rodzice
uczestniczą we wszystkich rodzinnych spotkaniach.
Uff. Niezłe pole do popisu dla psychoterapeuty, pomyślał.
Więc dzisiaj... wszyscy będą zrozpaczeni wyszeptała. Nie będą
wiedzieli, co myśleć. Jak kładłeś chłopców spać, zadzwoniłam do nich, ale
mama była tak zdenerwowana, że nie chciała ze mną rozmawiać. Więc teraz
Charles jej tłumaczy, że jestem w szoku, ale mi to przejdzie, on się o to
postara. A moi rodzice mu uwierzą i dadzą mi spokój, żebym sobie wszystko
spokojnie przemyślała. W niedzielę Charles zjawi się tu znowu, będzie bardzo
opanowany i przedstawi swój sensowny plan, co zrobić z Marilyn. Głos jej
się łamał.
Obce były mu takie emocje, a mimo to bezwiednie pogładził ją po
włosach. Nakryła ręką jego dłoń.
W porządku. Tyle mu wolno. Ona tego potrzebuje.
Ale dlaczego on poczuł taką potrzebę?
Mógłby ją objąć, pocałować. Pocieszanie jest w porządku, może nawet
więcej niż w porządku. Przenikające go ciepło sprawiło, że poczuł, jakby
narodziło się coś bardzo ważnego.
Dominic...
Uhm.
Cofnęła rękę.
60
RS
Myślę, że Marilyn i szczeniakom będzie lepiej tutaj, przy piecu
powiedziała cicho. Speszył ją ten przelotny kontakt? Gdyby położyć ich w
rogu, nikomu by nie przeszkadzali. Nie mogą przez całe święta leżeć w holu.
Przeniesiesz ich?
Obserwowała psią przeprowadzkę. Dominic ostrożnie przeniósł
szczeniaki pod czujnym okiem Marilyn, która na koniec sama się ułożyła na
nowym posłaniu.
Po raz pierwszy domowa atmosfera nie napawała go strachem. Powinien
[ Pobierz całość w formacie PDF ]