[ Pobierz całość w formacie PDF ]
- Ponieważ Jackowi bardzo trudno byłoby snuć
romantyczne myśli o niespełnionej miłości, kiedy
obiekt tej miłości wygląda jak słoń i wydaje się być
bardzo szczęśliwy właśnie z tego powodu.
- A w przypadku Daviny Seymour nie należy też
zapominać o jej bardzo zaborczym mężu - Rhodri
wzruszył ramionami. - Poza tym sądzę, że od chwili
poznania Candidy Davina zupełnie przestała Jacka
obchodzić. Jego jedynym zmartwieniem było przeko
nanie, że dla Candidy był tylko jednym z tłumu
wielbicieli.
- Był tym jedynym, na którym kiedykolwiek jej
zależało - uśmiechnęła się Hilary. - Dobrze się stało,
%.'
136 NAGRODA POCIESZENIA
że przyspieszyłeś bieg wydarzeń, wywołując u niego
zazdrość.
- W jego wypadku tak - Rhodri patrzył na nią
z ponurą miną. - Ale mnie nie przyniosło to nic
iobrego. Po raz drugi w ciągu naszej krótkiej znajo
mości dałaś mi dość wyraznie do zrozumienia, żebym
się od ciebie odczepił.
- Ale to wcale nie było z powodu Candidy!
- Nie? - jego oczy zwęziły się.
- Nie. ma obaw - zapewniła go. - To twoje prze
mówienie, że koniecznie muszę do pewnych rzeczy
dorosnąć.
- Rozumiem - Rhodri zamilkł, przyglądając się jej
w zamyśleniu.
- Czuję się, jak bym była pod mikroskopem - ode
zwała się zgryzliwie Hilary.
- Bardzo przepraszam. Zamyśliłem się. Słuchaj,
Hilary, czy nie moglibyśmy zapomnieć o wszystkim
i zacząć od nowa?
- Nie - podniosła się szybko i zaczęła przeglądać
zawartość lodówki. - Jeżeli wystarczy ci zimny kur-
czak i sałatka, wydaje mi się, że potrafiłabym to
przygotować bez wielkich trudności.
- Kobieto, jak możesz myśleć, że mam jeszcze
ochotę na jedzenia, gdy właśnie odebrałaś mi wszelką
nadzieję? - zapytał z oburzeniem.
- Wcale ci nie odebrałam. Powiedziałam tylko, że
nie chcę zaczynać od nowa. Jestem za tym, żeby to
kontynuować.
ROZDZIAA JEDENASTY
Rhodri domagał się wyjaśnień, a ponieważ żadne
z nich nie było zbyt głodne, Hilary przygotowała
talerz z kanapek z kurczakiem, wyjaśniając jedno
cześnie swoje stanowisko.
- Naprawdę chciałabym, żebyśmy byli przyjació
łmi, Rhodri - powiedziała szczerze. - Jeśli ty też tego
chcesz, to możesz zabrać mnie od czasu do czasu na
kolację, gdy będziesz w pobliżu, możesz do mnie
telefonować. Oczywiście tylko wtedy, kiedy chcesz.
A ja będę żyć życiem, które sobie sama stworzyłam
w Penafon i jeśli w końcu dorosnę na tyle, żeby ciebie
zadowolić, to dobrze. Jeśli nie, nikomu to nie za
szkodzi i pozostaniemy nadal przyjaciółmi. A to
zawsze lepsze niż bycie wrogami. Poza tym wszyst
kim - dodała ze złośliwym uśmiechem - teraz jesteś
my w pewien sposób spokrewnieni.
Rhodri, wyraznie przygnębiony, przejechał ręka po
włosach.
- To brzmi bardzo klinicznie. Czy mam rozumieć,
że ta nasza przyjazń wyklucza fizyczny wyraz uczu
cia?
- Myślisz o pocałunkach itp.?
- Doskonale wiesz, o czym myślę.
- Nie wiem, czy to dobry pomysł - Hilary zmarsz
czyła brwi. - Do tej pory twoje pieszczoty sprowa
dzały sprawę do zbyt niebezpiecznego poziomu.
- W jaki sposób? - spytał i nalał jej szampana.
- Kiedy mnie całowałeś, zupełnie nie myślałam
o tym, czy jestem dostatecznie dla ciebie dorosła, czy
137
NAGRODA POCIESZENIA
138
nie - powiedziała otwarcie. - Tam, na farmie, nie
miałabym nic przeciwko temu, żebyś posunął się
dużo dalej. A to niepokoi. Tak więc myślę, że lepiej
będzie wykluczyć czułości, dopóki się nie zdecyduję.
- Co ty, do cholery masz na myśli, mówiąc do
póki się nie zdecyduję"? - spytał rozdrażniony. - Jes
teś bardzo atrakcyjnym, inteligentnym, ale przeraża
jąco niewinnym stworzeniem i myślę, że powinnaś
poznać trochę świat rzeczywisty a nie ten z książek
zanim...
- Zanim co, Rhodri? - spytała zdziwiona.
- Zanim się w coś zaangażujesz.
- Chcesz powiedzieć, że powinnam mieć kilku
kochanków?
- Jasne, że nie - powiedział ze złością i nalał do
kieliszków resztę szampana. - Chodzi mi o to, że
powinnaś po prostu poznać więcej mężczyzn.
- Rhodri, czy myślisz, że ja po skończeniu szkoły
byłam w klasztorze? Pamiętaj, że studiowałam. Tam
było wielu mężczyzn, zapewniam cię. Oczywiście
młodych, tak jak ja, i w tym pewnie tkwi problem.
- Hilary - powiedział z przesadnym spokojem
- obawiam się, że mnie nie rozumiesz.
- NaprawdÄ™?
- Nie patrz tak na mnie. Te niebieskie oczy ściąg
ną kiedyś na ciebie kłopoty. Myślałem, że nauczyłaś
się już tego od Proberta.
- Okazało się, że ty jesteś dużo grozniejszy niż on.
- W porządku, Hilary - powiedział. - Teraz zawo
łam taksówkę, wsadzę cię do niej i wyślę całą i zdro
wą do rodziców. Rano przyjadę koło jedenastej i za
biorÄ™ -ciÄ™ na obiad, zanim pojedziesz do Penafon.
Kiedy rodzice wracajÄ… do Portugalii?
- Za tydzień. Jadą ze mną do Penafon i zamiesz
kają w Afon Arms. Mama chce się upewnić, czy moje
mieszkanie i otoczenie sÄ… odpowiednie.
NAGRODA POCIESZENIA JJ9
- Oczywiście. Wiem, co ona czuje - bez słowa
objął ją i popatrzył w przestraszoną twarz. - Pod
sumujemy to, Hilary. Będę robić dokładnie tak, jak
chcesz, przez trzy miesiące. Potem, jeśli któreś z nas
będzie chciało wypowiedzieć tę umowę, to da drugie
mu znać.
- - Ojej! Jak urzędowo!
- Jednak - zignorował jej uwagę - ponieważ, jak
już podkreśliłem, jestem tylko nieszczęśliwym męż
czyzną, mam nadzieję, że zasługuję na jeden pocału
nek, zanim zaczniemy ten platoniczny eksperyment.
Zgoda?
Niechętnie kiwnęła głową i uniosła twarz, zamyka
jąc oczy. I nic. Hilary otworzyła oczy i ujrzała Rhod-
riego, który przyglądał jej się złośliwie.
- Jeśli to takie poświęcenie, to nie wiem, czy mogę
cię do tego nakłaniać.
- Na miłość boską, chodz - powiedziała niecierp
liwie i przyciągnęła jego głowę do swojej.
- Ja chcę jeszcze - powiedział niepewnie. - Czy
byłoby poważnym pogwałceniem zasad, gdybym cię
jeszcze raz pocałował?
Hilary tylko przytuliła głowę do jego piersi, a Rho-
dri objął ja i posadził sobie na kolanach. Jeżyk jego
delikatnie krążył wokół ust, aż te otworzyły się tak
zachęcająco, że z jego gardła wydobył sie jęk zado
wolenia. Hilary przytuliła się mocniej i objęła go
ramionami, oddając namiętnie pocałunki. Rozgorą
czkowanie i zadowolenie sprawiły, że jej wcześniejszy
[ Pobierz całość w formacie PDF ]