[ Pobierz całość w formacie PDF ]

nik? Gdzie herbata i cukier?
32
 PRÓ%7Å‚NIAK
Czy wiecie, jakim pociÄ…giem jedzie siÄ™ najlepiej, najwygodniej i najspokojniej?
 Co? Nie wiecie?
 Próżniakiem !
TakÄ… nazwÄ™ nadali %7Å‚ydzi bohopolscy skromnej kolejce Å‚Ä…czÄ…cej szereg miasteczek: Boho-
pol, Hajsyn, Teplik, Niemirów, Haszczewatę i tym podobne grajdołki, których nigdy nie do-
tknęły stopy praojca Adama.
%7łydzi bohopolscy, którzy sami słyną w świecie ze swych cnót, przypisują  Próżniakowi
niezliczone zalety.
Przede wszystkim  powiadają  nigdy się na tej linii nie spóznicie i zawsze zdążycie na
pociąg. A ileż to warte, że nie trzeba walczyć o miejsce? Często zdarza się, że w całym po-
ciągu znajduje się tylko jeden pasażer, który może sobie spokojnie spać w najwygodniejszej
pozycji niczym sułtan. Nie ma w tym żadnej przesady. Oto już trzy tygodnie, jak jeżdżę
,,Próżniakiem , a wydaje mi się, że wciąż stoję na jednym miejscu. Istne czary! Nie sądzcie
jednak, że się na to uskarżam. Wprost przeciwnie. Jestem z tego bardzo zadowolony, gdyż
widziałem po drodze tyle pięknych rzeczy i nasłuchałem się tylu historii i opowieści, że sam
nie wiem, jak zdołam to wszystko zmieścić w moich zapiskach.
Czyż niegodne są na przykład utrwalenia na papierze dzieje budowy tej linii kolejowej?
Gdy wydano rozporządzenie, aby założyć w tej okolicy tor kolejowy (Witte był wtedy mi-
nistrem), %7łydzi mówili: ,,Plotka! Po co kolej Teplikowi, Hajsynowi lub Holcie? Alboż to nie
mogą istnieć bez kolei? Czy nie wypada im inaczej?
Tak rozumowali tamtejsi %7łydzi. Cóż dopiero mówić o bohopolanach? Ci, jak zazwyczaj,
sypali dowcipami, drwili, pokpiwali sobie, wskazywali palcem na dłoń:  Prędzej nam tu wło-
sy wyrosnÄ…...
Pózniej, gdy przyjechał inżynier i zaczął sporządzać plany oraz mierzyć pola, %7łydzi umil-
kli, a bohopolscy dowcipnisie umyli ręce. Ludzie ci nie przejmują się bynajmniej, jeśli staje
się coś wbrew ich przepowiedniom, i powiadają: ,, Zdarza się, że nawet kalendarz nie zawsze
trafnie przepowiada... Okoliczni mieszkańcy jęli się zwracać do inżynierów z poleceniami,
listami i prośbami, aby im dali pracę. %7łydzi zawsze poszukują zarobku. Teplikowscy, hajsyń-
scy i bohopolscy obywatele słyszeli, że przy budowie kolei można się wzbogacić. Na przy-
kład Polakowowi kupcy żydowscy  i to nie tylko ci, którzy handlują drzewem lub kamie-
niami, ale i tacy, co sprzedają pszenicę i żyto  ofiarowali swoje usługi. Wszyscy %7łydzi stali
się koncesjonariuszami, dostawcami, budowniczymi kolei. Zawczasu już obliczali, ile na tym
zarobiÄ….
Jednym słowem, w całej okolicy zapanował pewien rodzaj febry kolejowej, na którą każdy
%7łyd zapadał. Pokusa była wielka. Bo któż nie chciałby stać się Polakowem i to w ciągu
krótkiego czasu?
Natłok i konkurencja dostawców i ,,budowniczych przybrały takie rozmiary, że przy-
działu pracy dokonywano drogą losowania. Kto miał szczęście lub spodobał się inżynierowi,
ten otrzymywał robotę. A kto nie miał tego szczęścia, zadowalał się choćby najdrobniejszą
cząstką. Nie można mu było tej cząstki odmówić, gdyż wnet się odgrażał, iż wie, jak trafić do
Petersburga i do sfer rządowych. Zastawiano perły, chałaty sobotnie, wydawano ostatni grosz,
aby wykonać zamówienia. A potem przestrzegano dzieci, żeby stroniły od takiego interesu
jak kolej.
Niemniej jednak  co ma piernik do wiatraka? %7łydzi wytężali się ponad siły i w końcu po-
stawili na swoim: wbrew wszelkim przeciwnościom losu kolej stała się faktem. I mimo to, że
w Bohopolu nazwano ją  Próżniakiem , byli nią oczarowani, wychwalając bez końca jej za-
lety...
33
Na przykład: szczycą się tym, że od czasu jak  Próżniak jest  Próżniakiem , nie zdarzyła
siÄ™ na tej linii ani jedna katastrofa. Jaka jest tego faktu przyczyna? Przyczyna jest, powiadajÄ…,
bardzo prosta: Kto idzie powoli, ten nie upada. A  Próżniak istotnie porusza się powoli. Mo-
że nawet zbyt powoli. Lubujący się w dykteryjkach mędrkowie bohopolscy opowiadają, że
pewien mieszkaniec Bohopola wybrał się  Próżniakiem do krewnego w Haszczewatej na
chrzciny  a przyjechał na konfirmację.
Opowiadają też, jak to pewnego razu pośrodku linii kolejowej miała się spotkać berdy-
czowianka z niemirowskim młodzieńcem. Gdy przybyli na miejsce, młodzian był siwy jak
gołąb, a dziewczyna nie miała już ani jednego zęba. Oczywiście musiano zerwać zaręczyny.
Sam słyszałem od kupca z Hajsyna, że kilka lat temu, akurat w dzień Hoszano Rabo8, zda-
rzyła się na tej linii, rzec można  prawdziwa katastrofa, która wywołała panikę na wszyst-
kich stacjach i popłoch wśród całej ludności. Katastrofę tę spowodował %7łyd i, z przeprosze-
niem, pop. Opowiem wam o niej w następnym rozdziale dokładnie, tak jak mi ją opowiedział
ów kupiec.
Gdy przeczytacie do końca, przekonacie się, że to najprawdziwsza w świecie historia.
Kupiec z Hajsyna nie zmyślałby podobnych rzeczy.
8
Hoszano Rabo  siódmy dzień Kuczek, podczas którego odbywa się siedem procesji z
palmami.
34
CUD W HOSZANO RABO
Cudem w Hoszano Rabo nazwano katastrofę kolejową, która wydarzyła się akurat w to
święto. A trzeba wam wiedzieć, że miała ona miejsce u nas, w Hajsynie. Właściwie nie w [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • grzeda.pev.pl