[ Pobierz całość w formacie PDF ]

zrobić. Najwyrazniej i teraz przyszła wtrącić swoje trzy
grosze.
Podszedł do stolika z kubkiem herbaty i usiadł
naprzeciwko Mabel.
 Dolewka.
Mabel uśmiechnęła się.
 Ale jesteś troskliwy. Zawsze byłeś miłym
chłopcem.
 Tutaj obsługa jest zawsze miła.
 Słyszałam, że zajmiesz się cateringiem na
urodziny Eunice. Będzie zachwycona.
 Mam nadzieję. Ale chyba nie wpadłaś tu po to,
żeby mi to powiedzieć.
 Och, przyszłam na herbatę. I ciastko.
 Ciociu Mabel, wiem, że moje desery są pyszne, ale
nie wierzę, że wyszłaś na to zimno dla kawałka ciasta.
 Zastanawiam się, ile czasu potrzebuje chłopiec
w twoim wieku, żeby zmądrzeć.
Zaśmiał się.
 Trudno uznać mnie za chłopca.
 Co nie znaczy, że nie możesz zachowywać się,
jakbyś dalej nim był. Dobrze wiesz, że kiedy zerwaliście,
złamałeś Jennie serce.
 Ona to zakończyła, nie ja.
 Moim zdaniem kobieta nie kończy związku, chyba
że ma jakiś ważny powód.
 Tak czy inaczej, skończyło się.
 Wiesz co, długo byłam bardzo niezadowolona
z faktu, że pozwoliłeś jej odejść.
 To ona odeszła  burknął Stockton.
 Więc dlaczego za nią nie pojechałeś?
Tego akurat pytania nigdy sobie nie zadał. Osiem lat
temu stał na lotnisku w Indianie, trzymając w ręce kartę
kredytową i patrząc na listę odlotów. Widniał na niej jeden
lot do Nowego Jorku i jeden do Włoch. Mógł wybrać
Nowy Jork. Ale nie wybrał.
 Może kiedyś wydawało mi się, że będziemy
razem, ale się nie udało. Nie pasujemy do siebie.
 Dlaczego?
 Oczekujemy od życia czegoś innego.
 Jesteś tego pewien? Uważam, że Jenna, która
opuściła Riverbend i ta, która tu wróciła, to dwie zupełnie
różne kobiety. Ty też się zmieniłeś...
ROZDZIAA SIÓDMY
Jenna z niechęcią przyznała Livii rację. Istotnie
unikała Stocktona, odwlekając rozmowę na temat
zbliżających się uroczystości, choć przecież ostatniego
wieczoru dalecy byli od powtórzenia dawnych błędów.
Dziś też Stockton jej nie pocałował, mimo że podszedł tak
blisko.
Najwyrazniej już mu na niej nie zależy. I dobrze. Po
co wszystko komplikować, kolejny raz się w nim
zakochując. Dlaczego zatem zawahała się, nim popchnęła
drzwi? Dlaczego spędziła więcej czasu niż zwykle na
ułożeniu fryzury i zrobieniu makijażu, a do tego
dwukrotnie się przebrała?
Otrząsnęła się z tych myśli i weszła do Rustiki.
Chwilę zajęło jej przyzwyczajenie wzroku do
przyciemnionego wnętrza. Ruszyła dalej, czując coraz
silniejszy zapach świeżo upieczonego chleba i czekolady.
Z głośników płynął łagodny jazz, kelnerzy poruszali się
prawie bezszelestnie. W restauracji panowała odprężająca,
a jednocześnie domowa atmosfera, jakby ktoś napełnił to
miejsce tym, co WÅ‚ochy majÄ… najlepszego do
zaoferowania. Stockton wykonał wspaniałą pracę.
Jenna podeszła do baru.
 Co dla pani?  spytał barman z uśmiechem.
 Coca cola light.
Spojrzała na rozwieszony nad barem transparent
informujący o mającym odbyć się za kilka dni przyjęciu
rocznicowym. Zorganizowanie go w sylwestra to
doskonały pomysł. Ludzie będą szukać miejsca, w którym
mogliby przywitać nowy rok, a Rustica stanie się jedną
z niewielu w Riverbend opcji na tÄ™ noc.
 CoÅ› ciÄ™ tu ciÄ…gnie, prawda?
Obróciła się na krześle. Stockton stał przy barze
ubrany w biały uniform szefa kuchni.
 Chcę z tobą porozmawiać o menu dla Eunice
i o twoim przyjęciu, ale mogę poczekać, aż skończycie
podawać lunch.
 Prawie skończyliśmy. Poza tym Larry wreszcie
pokonał grypę i wrócił na posterunek. W kuchni mniej
więcej wszystko pod kontrolą.  Wyciągnął rękę.  Chodz,
wyjdzmy stÄ…d na chwilÄ™.
 Jesteś pewien? Naprawdę mogę poczekać.
 Pewien na sto procent. Przyszedłem dziś na
piechotę. Zobaczyłem trochę świata, co zaostrzyło mi
apetyt i mam ochotę na więcej.
 Ale pada śnieg  zaśmiała się Jenna.
 Słyszałem jednak, że to magiczny rodzaj śniegu 
stwierdził Stockton, pomagając jej włożyć płaszcz.
 Magiczny, mówisz? Nic mi na ten temat nie
wiadomo. Powiedziałabym raczej, że jest zimny
i paskudny. Ale klient nasz pan, więc jeśli chcesz odbyć tę
rozmowÄ™, spacerujÄ…c...
Chwilę pózniej byli już na dworze. Temperatura
wzrosła nieco powyżej zera, dzięki czemu zimno stało się
znośne. Jenna cieszyła się, że włożyła kupione niedawno
dżinsy i zimowe buty ciotki Mabel. Gdyby ubrała się
w jeden z tych markowych strojów, które przywiozła,
zamarzłaby, a na wysokich obcasach daleko by nie zaszła.
Wokół panowała cisza.
 Całe wieki tu nie byłam  przyznała Jenna,
rozglądając się po centrum Riverbend.  Właściwie nic tu
się nie zmieniło, prawda?
 I za to kocham Ribervend. Możesz na nim
polegać.
 A ja tego właśnie najbardziej nie cierpię.
 Czasem taka niezawodność to bardzo dobra rzecz.
 Może. Albo tylko pretekst, żeby nie podjąć
ryzyka.
 Co masz na myśli?
 Nic. Zupełnie nic.
Wcale nie miała zamiaru tego powiedzieć. Rano
przysięgła sobie, że nie będzie wracać do wspólnej
przeszłości. Przez chwilę szli w milczeniu.
 Pamiętasz tę wiosnę, kiedy było strasznie gorąco?
 Lato w kwietniu  przytaknęła Jenna.
 I pamiętasz, co zrobiliśmy?
 O Boże, pewnie, że tak. Poszliśmy na wagary.
Chwyciliśmy w sklepie jakieś kanapki i zrobiliśmy sobie
piknik w parku.
 A następnego dnia oberwaliśmy od dyrektora.
 Ty oberwałeś.
 Bo byłem jedynym, który oblał algebrę...
 A ja jedyną, która ze wszystkiego miała piątki.
 Miałaś na mnie zły wpływ.
Jenna wybuchnęła śmiechem. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • grzeda.pev.pl