[ Pobierz całość w formacie PDF ]
zatrudnianie takiej niani jak ja.
- Zgadza się. Ciągle całujesz Jamiego i tulisz go, dlatego zdaniem Hirstów i Wain-
wrightów absolutnie nie nadajesz się na opiekunkę. Z tych samych powodów według
mnie jesteś idealna.
Uniosła pytająco brwi.
- Hm... Zabrzmiało to tak, jakbyś wypowiadał Wainwrightom i Hirstom wojnę.
- Wojna... rozwód... w gruncie rzeczy do jednego się sprowadza. Najwyższy czas
przerwać ten haniebny styl wychowywania dzieci.
- Czyli mam być twoim królikiem doświadczalnym?
- W pewnym sensie, choć tak bym tego nie nazwał.
- Pani Tribe wspomniała, że jesienią zamierzasz zatrudnić nową nianię.
- Zaaranżowała to teściowa, więc niech sama wszystko odkręca. Cosgriffowie, ko-
lejna stara, zacna rodzina, od września nie będą potrzebowali niani, więc wspaniałomyśl-
nie zgodzili się odstąpić ją Anne, która oczywiście nawet nie raczyła zapytać mnie o
zdanie.
- No dobrze, więc kogo zatrudnisz do opieki nad Jamiem?
- Jeszcze nie wiem, ale na pewno kogoś takiego jak ty, czyli osobę, która według
moich teściów absolutnie się do tego nie nadaje.
- Innymi słowy... - uśmiechnęła się smutno - podstępnie zdobyłeś moją sympatię,
żebym ci pomogła.
- A zrobisz to? Dla Jamiego?
Zerknęła na dziecko, które zaczynało się budzić, i westchnęła cicho.
- Potrzebuję tej pracy, a twojego syna kocham, więc tak, zrobię wszystko, by jemu
było jak najlepiej.
- Masz jeszcze tydzień. Zbieraj siły.
R
L
T
- Nie będzie łatwo.
- Damy radę. - Położył na stoliku kilka banknotów. - Wiesz, co mi przyszło do
głowy? Skoro Jamie tak lubi się kąpać, to może wezmę go na basen. Lubisz wodę? - Ru-
szyli w drogę.
- Nie mam kostiumu.
- Ale umiesz pływać?
- Tak.
- Jako nastolatek mnóstwo czasu spędzałem na żaglach. Chciałbym, żeby Jamie od
małego przyzwyczajał się do wody. Z tobą czuje się pewnie, więc przy najbliższej okazji
kup sobie kostium. Oczywiście na mój rachunek.
R
L
T
ROZDZIAA PITY
W sobotę Reese zasiadła do nauki, ale po godzinie się poddała. W pustym miesz-
kaniu, bez Nicka i Jamiego, nie potrafiła znalezć sobie miejsca. W końcu zjadła na lunch
kanapkę i pomaszerowała do Macy's przy Herald Square.
W zatłoczonym, dziesięciopiętrowym domu towarowym można było kupić
wszystko, co tylko człowiek sobie zamarzył. A nawet to, o czym nigdy nie pomyślał. %7łe-
by obejrzeć każdy dział, trzeba by tu spędzić co najmniej kilka dni. Reese spędziła wiele
godzin i kupiła na wyprzedaży dwa kostiumy kąpielowe, dla siebie i dla Jamiego.
Ponieważ zbliżał się dzień ojca, kupiła też oprawiony rysunek przedstawiający
Park Avenue, dołączyła kartkę z życzeniami i poprosiła o wysłanie do Nebraski. W dzia-
le z zabawkami zobaczyła niebieski drewniany jacht z białym płóciennym żaglem. Uzna-
ła, że byłby to świetny prezent dla Nicka od Jamiego. Rozmiarem idealnie pasował na
biurko. Siedzący obok artysta szybkoschnącą farbą umieścił na kadłubie nazwę jachtu:
Latający NJ. W przejściu obok kupiła kółko do pływania dla niemowląt oraz kolorową
ośmiorniczkę, która po dotknięciu macek grała klasyczną muzykę.
Do domu wróciła po siódmej.
W holu, tuż przy swojej sypialni, niemal zderzyła się z Nickiem.
- Nie wiedziałam, że już wróciliście. - Oczywiście na jego widok jej serce zabiło
żwawiej.
- Widzę, że przyjemnie spędziłaś popołudnie. - Powiódł po niej wzrokiem. - Kupi-
łaś bikini?
- Tak. - Zupełnie bez powodu zaczerwieniła się.
- Mam nadzieję, że kazałaś zapisać wszystko na mój rachunek.
- Dziś nie. Przepraszam, muszę się rozpakować.
- Nie wiem jak ty, ale ja nie jadłem jeszcze kolacji. Paul podrzuci nas do Nolia's w
Greenwich Village. Okoń i łosoś są grzechu warte, zapewniam.
No tak, pomyślała. Po wizycie u teściów Nick musi się odprężyć.
- Czy to nie będzie zbyt męczące dla Jamiego?
- Zostanie w domu. Rita, jedna z pokojówek, zaopiekuje się nim.
R
L
T
[ Pobierz całość w formacie PDF ]