X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]

drewniany manekin. Zmieszany, z niezwykłą u niego
skwapliwością odmierzył i odciął dla każdej z pań z
Missalonghi jej kawałek materiału, mimowolnie
dodając po jardzie. Najgorsze było to, że jako
szanujący się sprzedawca, nie mógł wyprosić Missy
ze sklepu tak szybko, jak by tego chciał. Co więcej,
nie mógł zwierzyć się z tego okropnego przeżycia
żadnemu ze swych braci i siostrzeńców, ponieważ jak
echo roznieśliby słowa Missy po sklepie i w rodzinie.
Kiedy Missy, po tak nagłym wyładowaniu
dławiącego ją gniewu, opuściła sklep i udała się do
położonej obok biblioteki, na jej twarzy wciąż
jeszcze malowała się złość i nieuważnie trzasnęła
drzwiami. Una podniosła przestraszony wzrok, a
potem zaczęła się śmiać.
 Kochanie, wyglądasz świetnie. Czyżbyś była
rozgniewana?
Missy wzięła parę głębokich oddechów, żeby się
uspokoić.
 Och! Zdenerwował mnie mój kuzyn James
Hurlingford. Powiedziałam mu, żeby się pocałował w
tyłek.
 Brawo! Najwyższy czas, żeby ktoś mu to
powiedział  Una zachichotała.  Aczkolwiek myślę,
że on wolałby, aby pocałował go ktoś inny, chociaż
pewnie też płci męskiej.
Wszystko to dotarło do Missy dopiero po chwili,
ale wybuch wesołości Uny był tak zarazliwy, że
Missy również się roześmiała.
 Kochanie, to nie było z mojej strony zbyt
wytworne, nieprawdaż?  spytała, bardziej zdziwiona
niż przerażona.  Nie wiem, co mi się stało.
Jaśniejąca twarz Uny przybrała nagle
szelmowski i przebiegły wygląd. Był to wyraz
przebiegłości charakterystyczny dla wprawionej w
stan obłędu wróżbitki.
  O słonie i wielbłądy  zaintonowała Una
śpiewnym głosem   przechodzące przez ucha igieł;
o dni psów; o wwiercające się robaki; o skłębione
trąby powietrzne . Nareszcie wyszło z ciebie to,
czego jest w tobie dużo, Missy Wright, tyle że nie
zdajesz sobie z tego sprawy.  Una odchyliła się do
tyłu i rzuciła jak rozradowany, nieposłuszny dzieciak:
 Ale to nareszcie z ciebie wylazło i już nie można
tego zatrzymać.
Wtedy Missy rozpoczęła opowieść o purpurowej
koronkowej sukni, o przepełniającym ją straszliwym
pragnieniu założenia czegoś innego niż brąz, o
udaremnionej możliwości zyskania aprobaty dla
innego, pasującego do niej koloru, o tym, że gdy
nadszedł wreszcie ten upragniony dzień, w którym
mogłaby założyć sukienkę o innej barwie, została
ponownie skazana na kolor tabaczkowy.
Unie całkowicie przeszła chęć do żartów.
Słuchała ze współczuciem, a kiedy Missy skończyła,
obejrzała ją od stóp do głów.
 Purpura doskonale by do ciebie pasowała 
powiedziała.  Och, jaka szkoda! No, ale nie
przejmuj się tym zbytnio.  I zmieniła temat.
 Odłożyłam dla ciebie nową, pasjonującą
powieść. Jak się nią zajmiesz, zapomnisz, jestem
pewna, o swojej czerwonej sukience. Jest to
opowieść o młodej, skromnej kobiecie tyranizowanej
przez rodzinę. Wszystko to trwa do dnia, kiedy
dowiaduje się, że jest śmiertelnie chora na serce.
Mężczyzna, którego kocha od lat, jest zaangażowany
uczuciowo gdzie indziej. Nasza bohaterka wysyła do
tego młodego człowieka list, który otrzymała od
lekarza, mówiący o jej śmierci, i błaga młodzieńca,
aby ożenił się z nią, a nie z tamtą dziewczyną,
ponieważ jej zostało już tylko sześć miesięcy życia.
Tłumaczy mu, że po jej śmierci będzie mógł się
ożenić z tamtą. On z kolei jest trochę nicponiem,
który nie bardzo zdając sobie z tego sprawę,
podświadomie oczekuje na kogoś, kto zmieniłby jego
życie. Tak że w końcu godzi się na ślub. Po czym
spędzają razem sześć niebiańskich miesięcy i on
odkrywa, że pod szarą powierzchownością jego żony
kryje się nieprzeciętna osoba, a jej miłość całkowicie
go odmienia. Ale pewnego dnia, gdy świeci słońce i
śpiewają ptaki, ona umiera w jego ramionach. Och,
uwielbiam książki, w których jedni umierają w
ramionach innych, a ty? Jego była narzeczona
odwiedza go po pogrzebie, ponieważ otrzymała od
umierającej żony list wyjaśniający powód, dla
którego tamtą porzucił. Mówi, że mu wybacza i że
mogą się pobrać, gdy tylko minie żałoba. Ale on
zrywa się ze smutkiem i obłędem w oczach, pędzi do
rzeki i rzuca się do niej z imieniem żony na ustach. A
jego była narzeczona rzuca się za nim do wody,
wzywając jego imię. Och, Missy, jakie to smutne.
Płakałam przez kilka dni.
 Wezmę ją  powiedziała Missy gwałtownie,
spłaciła zaległy dług, co spowodowało, że poczuła się
od razu lepiej, a Udręczone serce wetknęła na dno
jednej z toreb na zakupy.
 Zobaczymy się w następny poniedziałek 
powiedziała Una, odprowadzając Missy do drzwi.
Stała tak do momentu, aż straciła ją z oczu.
Owe pięć mil, które dzieliły Missalonghi i
byrońskie sklepy i które Missy przebywała samotnie
od wielu lat, nigdy jeszcze nie wydały jej się tak
długie. Zawsze wypełniała swoje spacery
marzeniami. Grając w wyobrazni różne role,
odtwarzając wypadki i postaci, nie wybiegała
myślami poza znane sobie realia. Do czasu, kiedy
Una pojawiła się w bibliotece, wszystkie postaci
kobiece w jej myślach wyglądały dokładnie tak, jak
Alicja, a błazeństwa, które wymyślała, obracały się
wokół sklepów z pięknymi kapeluszami, sukniami i
herbaciarni dla przerazliwie szlachetnie urodzonych.
Wszyscy mężczyzni jej marzeń byli uosobieniem
hurlięgfordzkiego idealnego kawalera  Siegfriedsa
w wysokich butach, kapeluszu i trzyczęściowym
garniturze.
Teraz natomiast jej wyobraznia miała masę
nowych pomysłów do przepracowania. Jakąkolwiek
postać grała, w jakiejkolwiek przygodzie
uczestniczyła, zawsze miało to związek z ostatnią
przeczytaną powieścią odłożoną dla niej przez Unę
pod ladą biblioteki. Coraz mniej było odniesień do
osobliwości byrońskiego życia.
Także w ten poniedziałek, wędrując do domu
przeobraziła się w bosko kasztanową blondynkę o
zdumiewających, jasnozielonych oczach, a
towarzyszyło jej dwóch zakochanych mężczyzn:
przystojny, jasnowłosy książę oraz ciemnowłosy i
równie przystojny hinduski władca. Siedząc w siodle
na objuczonym bogactwami słoniu, strzelała do
tygrysów. W imieniu swego męża prowadziła do
ataku armię przeciwko muzułmańskim buntownikom,
budowała szkoły, szpitale i zakłady dla samotnych
matek, a jej dwaj kochankowie pozostawali
niezdecydowanie bierni w tle, jak małe pajączki,
które nie zostały wpuszczone do saloniku żony.
Ale w połowie drogi do domu, tam gdzie Gordon
Road przechodzi w długą Noel Street, zaczynała się
jej dolina. W tym miejscu Missy zawsze
wstrzymywała swoje dziecinne marzenia, aby
podziwiać roztaczające się wokół niej piękno. A
dzień był tak pogodny, jak tylko mógł być pózny
zimowy dzień w Górach Błękitnych, gdzie wiatr
czasami ucina sobie czas na odpoczynek. Missy
przeszła na drugą stronę Gordon Road, odwróciła
twarz do nieba i zaczęła wdychać zapach krzewów.
Dolina nigdy nie została obdarzona żadną nazwą,
chociaż teraz, za sprawą specyficznego byrońskiego
stylu, zostanie niewątpliwie ochrzczona doliną Johna
Smitha. W porównaniu z dolinami Jameson, Gros,
czy nawet Megalong nie była ona zbyt wielka. Jej [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • grzeda.pev.pl
  • Drogi uĚźytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

     Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.