[ Pobierz całość w formacie PDF ]
wrócił, aby zapolować na myśliwych. Przeliczył się tym razem, bo nie musimy już tropić jego
śladów. Wpadł w pułapkę. Cereb, czy możesz go odszukać?
Czarownik wzruszył ramionami.
- Zobaczymy - odpowiedział leniwie.
Niedługo pózniej Kane zbytnio się nie zdziwił widząc, jak mury Sebbei zapalają się
błękitnym płomieniem. Z dachu jakiegoś pustego domu obserwował wybuch ognia. Nie było
żadnej widocznej przyczyny pożaru, a ogarnięte płomieniami mury pozostawały
nienaruszone. Kane rozpoznał działanie czarów i uśmiechnął się dziko. Tak, to potężne czary
i on nie jest w stanie nic zrobić, ale także nie miał zamiaru uciekać, dopóki gra się nie
skończy.
Trzeba było coś zrobić z tym czarownikiem, Kane usiłował sobie przypomnieć jakąś
magiczną sztuczkę, którą mógłby się zrewanżować. W końcu, sfrustrowany, zdał sobie
sprawę, że jego przeciwnik potrafi się obronić przed każdym zaklęciem dostępnym w obecnej
sytuacji. Lord Gaethaa ochroni swojego pupila również przed zagrożeniami fizycznymi. Kane
pożałował utraconej kuszy. Jak dotychczas, jedyną bronią jaką znalazł w opuszczonych
domach, była ciężka włócznia, przystosowana do walki wręcz i krótkich rzutów.
Zrezygnowany, zszedł na dół, aby sprawdzić, dlaczego wrogowie jeszcze nie atakują.
Na placu przed karczmą lord Gaethaa z towarzyszami patrzyli zafascynowani, jak Cereb
Ak-Cetee wymawiał długie zaklęcie nad skomplikowanym pentagramem. Nagle powietrze
zafalowało i wśród dymu kadzideł pojawił się, pokryty kolorowymi łuskami, demon.
32
Poraniona twarz Cereba rozjaśniła się w chłopięcym uśmiechu. Uwięziony w pentagramie
demon spojrzał gniewnie do tym i kłapnął zębami, wypuszczając kłęby dymu.
Nagle garbata poczwara gwałtownie wyciągnęła łapy, usiłując zaatakować czarownika
pazurami. Nie udało jej się jednak przebić magicznej bariery - posypało się tylko kilka iskier.
Cereb Ak-Cetee zachichotał, słysząc ryk boleści.
- Próbuj, niewolniku, ile chcesz. Ten pentagram będzie cię trzymał, dopóki cię łaskawie
nie uwolnię, a nie zrobię tego, aż nie przysięgniesz, że będziesz mi służył.
- Wezwałeś niewłaściwego sługę - odpowiedział demon chrapliwym głosem. - Ja
dysponuję bardzo niewielką mocą. Uwolnij mnie i wezwij potężniejszego, który zrobi to, co
każesz.
- Nie bądz taki skromny! Nie, nie wezwę żadnego z twoich braci. Większa ryba może
okazać się zbyt silna jak na moją sieć. Ale ty doskonale nadajesz się do tego, czego żądam.
Ukrył się gdzieś tu przed nami pewien człowiek - rozkazuję ci przyprowadzić go. Jest
uwięziony, otoczyłem miasto kręgiem ognia. Moje zaklęcie pozwoli ci poruszać się po
mieście, mimo różnic między twoim a naszym środowiskiem. Masz go odnalezć, to wszystko.
Aby ci pomóc, postaraliśmy się o ten...
- Patrzcie! - krzyknął Jan. - Tam jest Kane. Atakuje! Wszyscy odwrócili się gwałtownie -
Kane celował w nich włócznią.
- Ukryj się, Cereb - rozkazał lord Gaethaa - mamy... Kane cisnął włócznią. Niezdarny
pocisk chwiejnym lotem zatoczył łuk nad placem. Kane nie celował w czarownika, ani w
nikogo z ludzi. Przy tej odległości wysiłek byłby daremny. Rzucił w pentagram. Ostrze
uderzyło w twardą ziemię. Włócznia roztrzaskała się, przerywając magiczny krąg. Demon
wybuchnął nieludzkim śmiechem. Cereb jęknął w zwierzęcym strachu, gdy potwór zamknął
go w swoim ohydnym uścisku.
- No i kto teraz będzie rozkazywał swojemu niewolnikowi? - zaryczał triumfalnie.
Z piekielnym hałasem otworzyły się kosmiczne wrota, i po chwili zatrzasnęły się z
hukiem, ucinając krzyk przerażenia i szyderczy śmiech. I tylko opary siarkowego dymu
wskazywały miejsce, gdzie przed chwilą stali demon i czarownik.
Gdy obecni otrząsnęli się z pierwszego szoku, nie było też śladu po Kanie.
33
VIII ZGAADZI SAUG ZAA
Zostało ich sześciu.
- Bariera ognia upadła, milordzie - powiedział Alidor - czary przestały działać wraz ze
śmiercią mistrza. Lord Gaethaa w zamyśleniu drapał się w brodę.
- Nieważne - powiedział. - Jest oczywiste, że Kane chce zakończyć całą sprawę tu, w
[ Pobierz całość w formacie PDF ]