[ Pobierz całość w formacie PDF ]
r. w Aodzi o godz. 11 w nocy z żony Rejzli z domu Wajntraub, 21 lat. Przy obrzezaniu
nadano dziecku imiÄ™ Lew.
Inny dokument zaświadcza o małżeństwie Hochberga: w 1919 r. 26 sierpnia Lew
Gohlberg, z ojca Saula, kawaler, lat 20, zawarł związek małżeński z panną Idas Michiel
Galperin, z ojca Dawida, ślub odbył się 10 sierpnia (starego stylu) Odessa 19 listopada
1920 roku.
Oprawcy polskich bohaterów
93
Leo Hochberg zmarł w 1978 r. W Biuletynie %7łydowskiego Instytutu Historycznego
%7łIH można było przeczytać wspomnienie: jako znawca problematyki i historii żydow-
skiej oraz znakomity hebraista wniósł poważny wkład do prac Instytutu. Potem jest
skrócony życiorys zmarłego: po ukończeniu gimnazjum w Odessie (1917 r.) i prawa
na Uniwersytecie Warszawskim (1926 r.) był radcą prawnym w Banku Dyskontowym
w Warszawie: W okresie II wojny światowej przebywał w Związku Radzieckim, pracu-
jąc na różnych stanowiskach w bankowości i w przemyśle poligraficznym. Pełnił także
funkcję przewodniczącego Związku Patriotów Polskich w ZSRR na okręg Baszkirskiej
Republiki Autonomicznej. W 1944 r. wstąpił do Ludowego Wojska Polskiego, pełniąc
służbę w sądownictwie wojskowym. Tyle Biuletyn %7łIH.
Kiedy 2 lutego 1965 roku po trwającym półtora miesiąca procesie, wypożyczony
z Sądu Najwyższego Roman Kryże wydawał wyrok w tzw. aferze mięsnej, wielu pa-
miętało jeszcze jego krwawy plon w okresie stalinowskich błędów i wypaczeń . Te-
raz głównego oskarżonego, Stanisława Wawrzeckiego, dyrektora w Miejskim Handlu
Mięsem też na polecenie partii ukryżował .
Roman Kryże w Sądzie Najwyższym przepracował 22 lata. Po ostatecznym odej-
ściu z sądownictwa w 1977 r., zmarł w 1983 r. Pozostawił syna Andrzeja, który jest
dziś sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie, a w rządach PiS był wiceministrem spra-
wiedliwości. Tymczasem w 1980 r. Kryże skazał na kary od 1 do 4 miesięcy więzie-
nia uczestników manifestacji w Zwięto Niepodległości 11 listopada 1979 roku, m.in.
Wojciecha Ziembińskiego i Bronisława Komorowskiego. Byli oskarżeni o to, że pu-
blicznie twierdzili, iż PRL nie jest państwem niepodległym. W III RP Sąd Najwyższy
rozpatrując rewizję od tego wyroku orzekł, że w 1980 roku sąd popełnił błędy i nie-
słusznie skazał oskarżonych.
Różański, Humer, Czaplicki, Romkowski, Chimczak napluć w twarz
Stalinowskie śledztwa (te szczególnej wagi) nadzorował osobiście szef Departa-
mentu Zledczego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, płk Jacek Różański (Jó-
zef Goldberg), który faktycznie wydawał wyroki. Pomagał mu zastępca, ppłk Adam
Humer i dyr. Departamentu III MBP (ds. walki z bandytyzmem, czyli niepodległo-
ściowym podziemiem), inny płk Józef Czaplicki, ze względu na swoją nienawiść do
AK-owców nazywany Akowerem . Informacje o postępach w sprawie trafiały też na
biurko wiceministra bezpieki gen. Romana Romkowskiego (Natan Grunszpan-Ki-
kiel), który faktycznie rządził MBP (szef resortu gen. Stanisław Radkiewicz polski
internacjonał, był tylko figurantem).
Jednym z najbardziej krwawych śledczych był Eugeniusz Chimczak (rocznik 1921),
po wyzwoleniu absolwent przyspieszonego kursu w Centralnej Szkole MBP w Ao-
dzi. Najpierw śledczy PUBP w Tomaszowie Lubelskim, potem pułkownik w warszaw-
Tadeusz M. Płużański
94
skiej centrali bezpieki, w resorcie do... 15 czerwca 1984 r. Na Mokotowie miał opinię
jednego z najbardziej krwawych śledczych. Znęcał się fizycznie i psychicznie m.in.
nad Witoldem Pileckim i współpracownikami rotmistrza, w tym moim ojcem Tade-
uszem Ludwikiem Płużańskim. W latach 70-tych tata rozpoznał swojego oprawcę
na Nowym Zwiecie. Potem opowiadał mi: mogłem mu najwyżej napluć w twarz, ale
tego nie zrobiłem. Nawet na to nie zasłużył. Po wyjściu z więzienia w 1956 roku ojca
pochłonęła filozofia chrześcijańska...
Druga historia to już lata 90-te, podczas procesu stalinowskich śledczych (zwane-
go od nazwiska głównego oskarżonego procesem Humera) tata miał zeznawać jako
główny świadek oskarżający Chimczaka o znęcanie się nad nim w śledztwie. Odmó-
wił jednak, kiedy zobaczył medialne relacje z rozpraw, podczas których świadkowie
byli traktowani gorzej niż oskarżeni. Sąd odczytał zeznania ojca złożone w śledztwie.
Chimczak zeznawał przed sądem: nie widziałem żadnych obrażeń na ciele prze-
słuchiwanych i o nich nie słyszałem. Owszem, zostałem przez Tadeusza Płużańskiego
oskarżony o znęcanie się nad nim w czasie przesłuchań, ale to kłamstwa, sprawa po-
lityczna. Sąd zdawał się rozumieć takie tłumaczenia. Tymczasem podczas śledztwa
w 1947 roku Chimczak mówił tacie: My wiemy, że ty masz twardą dupę. Nie będziemy
się z tobą dalej szarpać, bo w celi obok jest twoja żona, z której wszystko wyciśniemy.
I rzeczywiście, ubeckie badania doprowadziły żonę taty Stanisławę Płużańską do
poronienia i stanu przedagonalnego.
I choć Chimczak został skazany na 7,5 roku więzienia, nie trafił za kraty choćby
na jeden dzień.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]