[ Pobierz całość w formacie PDF ]

uskakuje w bok na chwilę przed tym, zanim uderzą o tył kanapy. Dean po raz trzeci wali Tylera
i tym razem trafia go w grzbiet nosa.
Tyler pierwszy raz od paru lat traci nad sobą panowanie. Jest taki wściekły, że jego oczy
przywodzą na myśl burzowe chmury  pełne mroku, niebezpieczne i nieprzewidywalne. Bierze
zamach i prawą pięścią uderza Deana w szczękę. Mięśnie ma naprężone, jakby cała jego siła
skupiła się w ramionach, i okłada Deana z taką szybkością, że ten nie ma nawet szans zareagować.
 Tylerze, przestań!  krzyczę, ale mój głos przypomina zduszony pisk. Podbiegam do nich,
próbuję złapać Tylera za koszulkę i odciągnąć go od Deana, ale on zachowuje się tak, jakby mnie
nie widział, bo zadaje kolejne ciosy i omal nie trafia mnie łokciem w twarz. Zataczam się do tyłu
i przyciskam ręce do policzków. Nie wiem, co robić.
W pewnej chwili Dean robi unik, rzuca się na Tylera, odpycha go i obaj wpadają na stojący
pośrodku pokoju stolik. Słychać brzęk tłuczonego szkła i głuchy odgłos, z jakim Tyler ląduje na
podłodze, wśród szklanych odłamków i ścinków papieru. To jednak nie koniec. Adrenalina, która
płynie w ich żyłach, sprawia, że nie czują bólu.
 Zrób coś!  wrzeszczę na Snake a, który przygląda się wszystkiemu z kuchni. On jeden
ma wystarczająco dużo siły, żeby pomóc. Aż do tej chwili nie miałam pojęcia, że płaczę.
 Dobrze już, dobrze  rzuca głośno Snake. Odkłada na blat paczkę Doritos i biegnie do
pokoju. Podwija rękawy, podchodzi do kanapy, chwyta Deana w pasie i odciąga go od Tylera.
 Dość już tego, kurwa!  krzyczy. Po tych słowach popycha Deana w moją stronę.
Emily również spieszy z pomocą. Podaje Tylerowi rękę i pomaga mu wstać. Tyler zaciska
usta i mierzy Deana wściekłym wzrokiem, ale emocje wyraznie opadają, bo chwilę pózniej
spuszcza głowę i żar w jego oczach przygasa. Jego koszulkę oblepiają odłamki szkła, ściąga ją więc
jednym płynnym ruchem. Na plecach ma mnóstwo drobnych zadrapań, ja jednak skupiam się na
jego prawym ramieniu. Z rozciętego tricepsa krew spływa do łokcia i kapie na dywan. Kiedy Tyler
w końcu to zauważa, mruga zdumiony, podczas gdy Emily biegnie do kuchni po środki
opatrunkowe.
Zapłakana zerkam w stronę Deana, żeby zobaczyć, czy nic mu nie jest. W porównaniu
z Tylerem nie wygląda zle, chociaż skórę na szczęce ma otartą, a lewe oko opuchnięte. Dysząc
ciężko, mruży oczy i wbija we mnie wzrok.
 Wyjdz na zewnątrz  nakazuje mi. Głos ma równie srogi jak wtedy, gdy tu przyszedł. Nie
czeka na mnie. Wypada jak burza z mieszkania i wychodzi na korytarz.
Czując, że zbiera mi się na wymioty, oglądam się na Tylera, który stoi pośród odłamków
szkła i oszołomiony wodzi dokoła nieprzytomnym wzrokiem. Emily i Snake pomagają mu,
owijając bandażem krwawiące ramię. Ja również pragnę mu pomóc. W końcu to wszystko moja
wina, ale wiem, że teraz muszę zająć się Deanem.
Drżąc ze zdenerwowania, zmuszam się do wyjścia z mieszkania. Wychodzę na korytarz
i staję przed Deanem, a on zatrzaskuje za nami drzwi. Wygląda na to, że tym razem nie potrzebuje
publiczności, a ja czuję się zbyt załamana, żeby się odzywać, więc nic nie mówię. W milczeniu
ocieram łzy i próbuję spojrzeć mu w oczy.
 Zdradzałaś mnie  mruczy Dean, jakby musiał wypowiedzieć to na głos, żeby w to
uwierzyć. Patrzy na mnie spod przymrużonych powiek, a mnie na widok jego twarzy serce się
kraje. Jest w niej ból. I rozpacz.  Kochałem cię, a ty przez cały ten czas& przez cały czas byłaś
zakochana w Tylerze. On jest moim najlepszym przyjacielem, Eden! Twoim bratem!
 Przepraszam!  krzyczę łamiącym się głosem. Za pózno już na przeprosiny, ale to
wszystko, co mogę zrobić. Nie spodziewam się, że Dean kiedykolwiek mi wybaczy. Widzę to po
malującej się na jego twarzy nienawiści. Nie nawykłam do widoku takiego Deana. Jestem
przyzwyczajona do jego łagodnych oczu i ciepłego uśmiechu. Nie sądzę jednak, że jeszcze kiedyś
je zobaczę.  Nie wiem, co innego mogłabym powiedzieć!
 Nigdy więcej się do mnie nie odzywaj  ostrzega mnie. Głos ma schrypnięty. Cofa się
o krok, zwiększając odległość między nami, wbija dłoń w tylną kieszeń spodni i wyciąga portfel.
Otarcie na jego policzku zaczęło krwawić i mam ochotę podejść do niego i go opatrzyć.  Masz 
rzuca kilka sekund pózniej. Mówiąc to, ciska we mnie banknotem pięciodolarowym. Chwytam go,
zanim spadnie na ziemię, i uświadamiam sobie, że to nasza pięciodolarówka. Podnoszę wzrok;
serce mi pęka. Usta mi drżą, kiedy słyszę jego słowa.  Pięć dolców dla was obojga, żebyście
trzymali się ode mnie z daleka.
Po tym stwierdzeniu chowa portfel z powrotem do kieszeni, masuje policzek i odwraca się
do mnie plecami. Nie czekając ani chwili dłużej, rusza korytarzem w stronę windy, nie oglądając
się za siebie. Bezradna patrzę, jak odchodzi. Po moich policzkach płyną łzy. Opieram się plecami
o drzwi mieszkania, kolana uginają się pode mną i osuwam się na podłogę. Chowam twarz
w dłoniach i słuchając, jak Dean znika z mojego życia, zanoszę się płaczem.
Miałam nadzieję, że nigdy go nie stracę. Liczyłam, że będzie w stanie mnie zrozumieć
i wybaczy nam, nawet jeśli zajmie mu to jakiś czas. Audziłam się, że nic mu nie będzie, ale
najwyrazniej modliłam się o to zbyt krótko i niewystarczająco mocno, bo nic nie jest tak, jak
chciałam.
28
Nazajutrz rano w mieszkaniu panuje napięta atmosfera. Wyczuwam to od chwili, gdy się
obudziłam kilka godzin temu. Jesteśmy małomówni i obchodzimy się z daleka. Myślę, że Snake
nadal próbuje przetrawić prawdę o Tylerze i mnie, bo za każdym razem, gdy zbliżam się do Tylera
na odległość metra, bacznie się nam przygląda. Tyler jest cichszy niż zazwyczaj. Rozumiem go, bo
ze mną jest podobnie. Trudno tryskać energią, kiedy człowiek czuje się zagubiony i przejęty tym
wszystkim, co się wydarzyło. Tyler i ja nie chcemy o tym mówić. Nie chcemy rozmawiać o Deanie.
Deanie, który od ubiegłego wieczora nie daje znaku życia. Nie dziwi mnie to. Wątpię, czy jeszcze
kiedyś się do mnie odezwie; a już na pewno nie dziś rano. Tiffani również się nie odzywa. Nie
wysłała nawet wiadomości, żeby poszczycić się tym, że powiedziała Deanowi prawdę. Koniec
z drwinami i złośliwościami. Cisza. Jedynie Rachael wysłała mi wiadomość, żądając wyjaśnień. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • grzeda.pev.pl