[ Pobierz całość w formacie PDF ]
- Ty z pewnością coś powiedziałaś! - powiedziała gwałtownie
jednak spokój i nie protestowała, gdy ją prowadził do stołu.
Olivia.
Podczas trzech pierwszych dań Turner milczał. Miranda przy�
- Czy nazwałaś mnie Nigelem? - spytał Turner.
jęła to z ulgą, gdyż chętniej zrezygnowała z konwersacji na rzecz
Rozbawił ją. Bardziej się tym przejął niż całą ich dramatyczną
jedzenia. Lady Rudland i 01ivia próbowały wciągnąć ją do rozmo�
kłótnią.
wy, lecz zawsze tak się składało, że miała wtedy pełne usta. Pomru�
- Na pewno nie. Coś ci się zdawało. Przyznaję jednak, że się
kiwała jedynie:
czuję zmęczona. Lepiej już pójdę. Mam nadzieję, że nie wezmiecie
- Och, jaka jestem głodna!
mi tego za złe.
Początkowo wszystko szło dobrze, ale potem dziecko dało
Usiłowała się podnieść, ale nagle poczuła mnóstwo wilgoci
o sobie znać. Sądziła, że potrafi to ukryć, i nie reagowała na bóle,
między nogami. Przywarła plecami do oparcia.
236 237
- Może poczekam jeszcze na deser.
- Nie mam ochoty.
Lady Rudland wymówiła się od niego dietą i wstała od stołu,
Lady Rudland westchnęła.
woląc nie patrzeć, jak będą zajadali pudding. Po jej odejściu Miran�
- Mam to powtórzyć? Zabieraj się stąd!
dzie trudniej było unikać rozmowy. Wreszcie obiad się skończył,
- Dlaczego?
Turner znów ofiarował jej ramię. Odmówiła.
- Poród to nie jest męska sprawa.
- Nie, posiedzę jeszcze przez chwilę. - Poczuła, że rumieniec
Miranda się zaczerwieniła.
oblewają aż po samą szyję. Niestety, żadne prawidła etykiety nie
- Turnerze, ja proszę...
mówią, co robić, jeśli dziecko gwałtem pragnie przyjść na świat
- Chcesz, żebym sobie poszedł?
akurat w jadalni! Miranda nie miała odwagi podnieść się z krzesła.
- Tak! Nie! Nie wiem!
- Czy chciałabyś zjeść coś jeszcze? - Ton Turnera był suchy.
- Myślę, że powinienem zostać. W końcu to także moje dziecko.
- Tak - odparła łamiącym się głosem.
- W takim razie siądz w kącie i nie przeszkadzaj.
- Naprawdę dobrze się czujesz? - spytała 01ivia, gdy Turner
Miranda jęknęła donośnie.
wzywał lokaja. - Wyglądasz dziwnie.
- Co to było? - Turner jednym skokiem znalazł się z powrotem
- Zawołaj matkę! -jęknęła. -I to zaraz!
przy niej. - Czy to normalne? Czy ona...
-Czy...
-Milcz, tylko ją denerwujesz. - Otarła Mirandzie czoto zwil�
Miranda kiwnęła tylko głową.
żoną chustką. - Nie zwracaj na niego uwagi, kochanie. Wszystko
- Och... - ledwie zdołała wyjąkać 01ivia. - A więc już czas!
w porządku.
- Na co? - spytał z irytacją Turner. Dopiero potem spojrzał na
-Wiem, ale... czy mogłabym zdjąć suknię?
jej twarz.
-Och, oczywiście. Zapomniałam o niej. Musi ci być niewy�
-Niech to diabli! - Błyskawicznie przebiegł przez pokój
godnie. Turner, chodz mi pomóc.
i chwycił żonę w ramiona, nie dbając, że mokra od wód płodowych
- Nie! - krzyknęła ostro Miranda.
suknia plami mu surdut.
Turner zatrzymał się natychmiast z lodowatą miną.
Miranda zapomniała, że solennie przyrzekła sobie pozostać
-Albo ty, albo on, ale nie obydwoje razem! - zażądała.
obojętna wobec męża. Ukryła twarz na jego piersi. Przez kilka
- Mówisz bez sensu. Kobieta często traci jasność myśli przy
najbliższych godzin potrzeba jej będzie jego siły.
porodzie - pocieszała ją lady Rudland.
- Ty mały głuptasie, od jak dawna masz bóle?
- Nie! On może to zrobić, bo... już mnie widział przedtem,
Uznała, że lepiej będzie nie odpowiadać. Na pewno byłby zły,
a ty, bo jesteś kobietą. Ale nie chcę, żebyście patrzyli na mnie jed�
gdyby poznał prawdę.
nocześnie, rozumiecie? - Miranda ścisnęła z zaskakującą siłą dłoń
Turner wniósł ją po schodach do pokoju gościnnego, przygoto�
starszej kobiety.
wanego na tę okazję. Nadbiegła lady Rudland.
- Pozostawiam ci ten zaszczyt, mamo - odezwał się ze swego
- Dziękuję ci! - powiedziała pospiesznie. - Wezwij lekarza!
kąta Turner. Z trudem pohamował uśmiech i wyszedł. Doprawdy,
- Brearley już po niego poszedł - odparł, patrząc na Mirandę
co za nadzwyczajne skrupuły miała jego żona!
z niepokojem.
W pokoju gościnnym Miranda zaciskała zęby przy kolejnych
- Zajmij się czymś. Idz się czegoś napić.
skurczach, a lady Rudland ściągała z niej suknię.
238
239
- Czyjuż poszedł? - spytała Miranda, obawiając się, że Turner Olivia przyniosła z pobliskiej bawialni dwa krzesła i dotrzymywała
może zajrzeć do środka.
mu towarzystwa, próbując się nie krzywić, kiedy rozlegały się jęki
- Nie będzie nam więcej przeszkadzał.
Mirandy.
- Nie przeszkadza - mruknęła, nim zdołała się powstrzymać
- Och, paskudnie to zabrzmiało - powiedziała nerwowo, usi�
od tej uwagi.
łując nawiązać rozmowę.
-Ależ jak najbardziej. Mężczyzni nie powinni asystować przy
Spojrzał na nią tak, że zamilkła.
porodzie. %7ładen z nich nie wie, jak pomóc. Lepiej niech siedzą za
- Na pewno zaraz będzie po wszystkim. - W głosie Ołivii wię�
drzwiami i myślą o tym, jak nam tu wynagrodzić te męczarnie.
cej było nadziei niż przekonania.
- Kupił mi książkę - wyszeptała.
Miranda krzyknęła kolejny raz w paroksyzmie bólu.
- Tak? Ja bym wolała diamenty.
Turner ukrył twarz w dłoniach.
- Owszem, to również byłby miły prezent.
- Nigdy jej już więcej nie dotknę! -wyszeptał.
- Szepnę mu o tym słówko. - Lady Rudland udało się w końcu Olivia pogładziła brata po policzku.
przebrać Mirandę w nocną koszulę. Strzepnęła poduszki. - Czy ci
- Głowa do góry! Niedługo zostaniesz ojcem.
wygodnie?
- Mam nadzieję, że już wkrótce. Chyba dłużej tego nie zniosę.
-Tak. Nie - wycedziła przez zaciśnięte zęby, czując kolejny -Jeśli tobie jest ciężko, pomyśl tylko, jak ona musi się mę�
skurcz.
czyć!
- Co, znowu? O Boże. Za szybko po sobie następują. Mam
[ Pobierz całość w formacie PDF ]