[ Pobierz całość w formacie PDF ]

innej porze dnia, a nawet nocy, ale mimo wszystko trwał na
stanowisku do chwili, kiedy słońce znalazło się niemal nad
półwyspem Videllhir, którego brzeg wznosił się naprzeciwko. Na
spokojnym i błękitnym morzu pojawiały się białe koronki piany. Z
oczami utkwionymi w horyzont Thorgal oddawał się rozmyślaniom.
Zastanawiał się, dokąd mógł się udać Gandalf i co się stało z jego
dwoma towarzyszami. Od czasu kiedy Leif opuścił wieś, Gandalf
zachowywał się jak wódz. Po zniknięciu Thorgala to on nakazał
przerwanie poszukiwań. Bathilde kontynuowała je na własną rękę,
jako że oboje z Olvirem zawsze żyli w przyjazni z Leifem i Yvir.
Bathilde widziała, jak Thorgal dorasta, i zdawała sobie sprawę, jak
bardzo przywiązana jest do niego jej córka. Jednakże Bathilde miała
nadzieję, że Astrid nie pokocha tego dziwnego chłopca, który zawsze
był inny niż wszyscy.
Gandalf wybudował lektykę i paradował w niej codziennie z
łańcuchem i mieczem, które nosił od wyjazdu Leifa.
Thorgal, widząc to, wzruszał tylko ramionami. Gandalf może się
puszyć do woli, jego rządy wkrótce się skończą. Gdy tylko Leif wróci,
Gandalf będzie musiał mu się podporządkować.
Nagle nieopodal wybrzeży półwyspu Videllhir chłopiec coś zauważył.
Zmrużył oczy. To nie może być drakkar, bo jest za małe. Wygląda
raczej na mały statek. Zdawało się, że dryfuje z prądem, który spycha
go w kierunku wybrzeży półwyspu. Serce Thorgala zaczęło bić
mocniej, a jego duszę zmroził lodowaty chłód. Nie zastanawiał się.
Jego ciało działało niezależnie od jego woli, ruszył więc biegiem.
Mijany krajobraz zamienił się w jego oczach w kolorową bezkształtną
masę. Chłopiec słyszał krzyki, które wydawały mu się bardzo odległe.
Nie zwalniając, pokonał skrawek ziemi łączący półwysep z
wybrzeżem. Wydawało się, że niewidzialna obręcz zaciska się wokół
jego piersi, która nagle zrobiła się za mała, żeby pomieścić jego serce.
Przeskakiwał ze skały na skałę. Poślizgnął się, rozdeptał kraba,
którego skorupa zachrzęściła pod jego stopą. Nie zdawał sobie sprawy
z tego, co się z nim dzieje.
Okazało się, że to nie żaden stateczek, tylko kawałek drewna. Thorgal
rozpoznał go bez trudu. Był to kawałek dziobu drakkara, na którym
wypłynął jego ojciec. A trochę dalej dryfowały inne szczątki statku.
Strzęp żagla i połamany maszt...
Thorgal nie zauważał poruszenia, jakie narastało wokół niego. Krzyki
mężczyzn i kobiet przeszywały jego mózg i zlewały się z szumem
morza. Na brzegu zgromadziła się już cała wieś. Nie tylko Thorgal
zorientował się, że to, co przypłynęło do brzegu, to szczątki statku.
Krzyki mężczyzn i kobiet przeszywały jego mózg. Rozpoznał głos
Bathilde. Bezwiednie odwrócił się w jej stronę.
Zeszła po skałach do morza, woda sięgała jej teraz do połowy ud, a
włosy w nieładzie zwisały wokół twarzy. Próbowała wyciągnąć coś z
wody. Fale ochlapywały jej suknię. Astrid, która również tam była,
krzyczała i obejmowała matkę wpół. Thorgal nie wiedział, czy chciała
jej pomóc, czy namówić ją, żeby wróciła na brzeg. Nagle Thorgal jak
w jakimś koszmarze zrozumiał, co Bathilde rozpaczliwie usiłuje
wyciągnąć z wody. To było ciało. Ciało Olvira.
*
Tego dnia morze wyrzuciło na brzeg nie mniej niż dwadzieścia osiem
zwłok. I nikt nie miał wątpliwości, że przypływ przyniesie następne.
Zidentyfikowano szczątki pięciu drakkarów. Wydawało się, że zostały
zmiażdżone przez uderzenie pięści wielkoluda. Ciała ułożono na
stosie gałęzi. Ci nieustraszeni wojownicy nie mieli sposobności
umrzeć z mieczem w ręku i dlatego nie będą mogli wstąpić do armii
Odyna. Spalenie ich ciał to jedyny sposób, żeby uchronić ich przed
wiecznym błądzeniem po krętych labiryntach Helu.
Kiedy pojawiły się pierwsze smugi dymu, Thorgal poczuł pieczenie w
gardle. Smród uderzający go w nozdrza przyprawiał o mdłości.
Zamknął oczy i pragnął z całego serca znalezć się gdzie indziej.
Nieważne gdzie, byle daleko stąd.
Oddalił się od grupy dorosłych zgromadzonych wokół stosu.
Zauważył Borghilde, która oparta o drzewo karmiła piersią córeczkę.
Kiedy chłopiec przechodził obok, niemowlę przestało pić i odwróciło
głowę w jego stronę. Dziewczynka miała najwyżej trzy miesiące, ale
Thorgal mógłby przysiąc, że jej niebieskie oczy niosą przesłanie, które
jest przeznaczone tylko dla niego.
- Teraz, kiedy nasz ukochany wódz Leif Haraldson nie żyje, musimy
podjąć decyzję! - grzmiał uroczyście Gandalf.
Stał wyprostowany na specjalnie na tę okazję zbudowanym podium. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • grzeda.pev.pl