[ Pobierz całość w formacie PDF ]

przyjaciele bêdziecie mogli natychmiast wyjechaæ z kraju. Rozu-
miesz?
Indy nie wierzyÅ‚ mu. Ani przez chwilê. Mandraki rzuciÅ‚ mu płó-
cienn¹ torbê.
 Idx do chaty i przebierz siê. Przed obliczem króla masz wygl¹-
daæ porz¹dnie.
Po tym wyszczerzyÅ‚ zêby i rozeSmiaÅ‚ siê gÅ‚oSno.
W tym momencie Indy emu nasunêÅ‚a siê dziwna mySl.
JeSli orzeÅ‚ jest jego obroñc¹, to nie wywi¹zuje siê ze swoich
obowi¹zków.
##
19. Hipnotyczne opowieSci
Ze swojego miejsca na wystêpie skalnym, na zboczu za Swi¹ty-
ni¹ Apollina Panos spogl¹daÅ‚ na grupê ludzi zgromadzonych przy
wjexdzie do ruin. Król jeszcze nie przyjechaÅ‚, ale bêdzie tu lada chwi-
la. ByÅ‚o po jedenastej, a opary wznios¹ siê o jedenastej czterdzieSci
jeden.
 Chodxmy  powiedziaÅ‚ Grigoris.  Mo¿emy podejSæ bli¿ej.
Panos pokrêciÅ‚ gÅ‚ow¹.
 Mamy jeszcze czas.
Jak zwykle Grigorisowi SpieszyÅ‚o siê. Tego ranka byÅ‚ te¿ w kiep-
skim humorze. Gdy Panos przyszedł tu pół godziny temu, Grigoris
opowiedział mu zdarzenie z minionej nocy. Wysłuchał, spojrzał na
buty syna, w których brakowało sznurowadeł i wzruszył ramionami.
PowiedziaÅ‚ mu, ¿e to ju¿ nie ma znaczenia. ChodziÅ‚o mu o to, ¿e
Jones ju¿ siê nie liczyÅ‚. WidziaÅ‚ jak dwóch ¿oÅ‚nierzy Mandrakiego
prowadziÅ‚o trzech cudzoziemców od strony gór. Nie stworz¹ ju¿ ¿ad-
nych problemów.
 Spójrz tam  Grigoris wyci¹gn¹Å‚ palec w kierunku drogi i wska-
zaÅ‚ Panosowi du¿y samochód, który zatrzymaÅ‚ siê przy wjexdzie. Król
przybyÅ‚. Panos patrzyÅ‚, jak mê¿czyzna w garniturze wyskoczyÅ‚ przed-
nim wyjSciem i otworzyÅ‚ tylne drzwi. Chwilê póxniej wysoki, siwy
mê¿czyzna wysiadÅ‚ z samochodu. MiaÅ‚ na sobie strój safari, taki jaki
nosi wielu cudzoziemców, którzy przyje¿d¿aj¹ do Delf, i przez mo-
ment Panos nie mógÅ‚ go poznaæ. Jednak¿e po szacunku, jaki wszy-
scy mu okazywali, zorientowaÅ‚ siê, ¿e jest to król. Sam widok czÅ‚o-
wieka, który wÅ‚adaÅ‚ krajem, wywoÅ‚aÅ‚ w Panosie uczucie lêku.
#$
Przypomniał sobie, co powiedziała mu Belecamus, gdy wycho-
dziÅ‚ z magazynu. Wci¹¿ siê nad tym zastanawiaÅ‚. WspomniaÅ‚a, ¿e
król jest w niebezpieczeñstwie i ¿e niebezpieczeñstwo znajduje siê
blisko. Czy to mówiÅ‚a Pytia, czy Belecamus, a mo¿e obie? To byÅ‚o
skomplikowane.
Machn¹Å‚ rêk¹ na Grigorisa i ruszyli Scie¿k¹ w stronê ruin. Za-
trzymali siê na wzgórzu wSród drzew, okoÅ‚o piêædziesiêciu jardów
od Swi¹tyni. Podeszli najbli¿ej, jak tylko Smieli, i obserwowali gru-
pê id¹c¹ wSród ruin.
Panos skupiÅ‚ uwagê na królu. Serce mu waliÅ‚o. WiedziaÅ‚, ¿e zda-
rzy siê coS monumentalnego. Historia. Chocia¿ raz nie byÅ‚a to prze-
szÅ‚oSæ. DziaÅ‚o siê to na jego oczach. Wa¿ne, historyczne wydarzenie,
które odbije siê echem w Swiecie. Obserwuje je, bêdzie jego czêSci¹.
Belecamus szła po jednej stronie króla, Mandraki po drugiej.
Nie podobaÅ‚ mu siê sposób, w jaki puÅ‚kownik prowadziÅ‚ pochód, jak
gdyby byÅ‚ przywódc¹. I dlaczego Doumas oci¹gaÅ‚ siê jak dzieciak?
Nagle Panos nabraÅ‚ powietrza gÅ‚êboko do pÅ‚uc, bo ujrzaÅ‚ Jonesa w po-
bli¿u króla. Co on tam robi? To nie miaÅ‚o sensu.
Nawet z tej odlegÅ‚oSci wyczuwaÅ‚ niebezpieczeñstwo, ciemn¹
obecnoSæ, która wywoÅ‚ywaÅ‚a u niego dreszcze. To musi byæ Jones.
Ale jeSli Jones przebywa na wolnoSci, to Mandraki musiał mu na to
pozwoliæ. Nagle zrozumiaÅ‚, ¿e puÅ‚kownik jest prawdziwym xródÅ‚em
zagro¿enia. To on zamierza zamordowaæ króla i w jakiS sposób wy-
korzystaæ do tego Jonesa.
Nie mo¿e na to pozwoliæ. Szczególnie nie w tym dniu.
Nie tu, w Delfach. Zbyt wiele jest do stracenia. Spojrzał na Gri-
gorisa i ujrzaÅ‚ nienawiSæ w jego oczach. ByÅ‚ pewien, ¿e jego syn te¿
rozpoznał Jonesa.
 Ojcze, czy widzisz&
 Tak, ale teraz posÅ‚uchaj mnie uwa¿nie. Nie rób nic, dopóki ci
nie powiem. Musimy zgraæ to w czasie.
Grigoris wbiÅ‚ wzrok w Jonesa i skin¹Å‚ gÅ‚ow¹.
 Rozumiem  powiedział, ale w jego głosie nie było przekona-
nia.  JesteSmy tu, a to wystarczy.
Grigoris powtarzał słowa Panosa. Teraz jednak Panos nie był
pewien ich słusznoSci.
Doumas pod¹¿aÅ‚ przez ruiny za orszakiem króla, podczas gdy Be-
lecamus na przemian chwaliÅ‚a siê swoj¹ prac¹ w charakterze głównego
#%
archeologa w Delfach i ukazywała zniszczenia spowodowane przez
trzêsienie ziemi. Mo¿e nikt tego nie dostrzegaÅ‚, ale dla niego jej duma
byÅ‚a oczywista. Dobrze znaÅ‚ zasiêg jej poczynañ, jak równie¿ ich
ograniczenia. Nic by go bardziej nie zadowoliÅ‚o ni¿ jej wyjazd z Delf
i SwiadomoSæ, ¿e nigdy wiêcej nie powróci, przynajmniej w czasie,
gdy on tu bêdzie szefem.
Nie w taki sposób on by przedstawił Delfy królowi. Co, do dia-
bÅ‚a, Mandraki mo¿e wiedzieæ? Nie powinien znajdowaæ siê przy boku
króla. I jeszcze ten Jones. Prawdopodobnie jedynym powodem, dla
którego jeszcze ¿yje, jest to, ¿e król za¿¹daÅ‚ jego obecnoSci, a Bele-
camus nie chciaÅ‚a niepotrzebnych pytañ.
Jones jednak wygl¹daÅ‚ jak lunatyk. Jego spodnie byÅ‚y za krót-
kie, a koszula zbyt obszerna. Buty miał pokryte błotem. Gdyby to
byÅ‚o jakieS inne miejsce ni¿ ruiny, to nie dopuszczono by go w po-
bli¿e króla. Ale ten strój to jeszcze nie wszystko. PowłóczyÅ‚ nogami,
jakby nie spał przez kilka nocy. Co on, do diabła, robił od czasu, gdy
odjechał jego powozem?
Gdy zbli¿ali siê do Swi¹tyni, Belecamus opowiadaÅ‚a o szczeli-
nie. WyeksponowaÅ‚a fakt, ¿e opary przypominaj¹ halucynogenne gazy
wyroczni Apollina. WspomniaÅ‚a nawet, ¿e opary nazywano krwi¹
bogów, ich ¿yciodajn¹ siÅ‚¹. Doumas prawie wybuchn¹Å‚ Smiechem.
Nigdy nie sÅ‚yszaÅ‚, ¿eby mówiÅ‚a o Delfach w tak romantyczny spo-
sób. To musi byæ wpÅ‚yw Jonesa  pomySlaÅ‚.
 A jaki efekt wywoÅ‚uj¹ te opary u kogoS, kto je wdycha?  do-
pytywaÅ‚ siê król. Gdy szedÅ‚, widaæ byÅ‚o, ¿e kuleje.
 Mo¿emy powiedzieæ, ¿e na pewno nie wywoÅ‚uj¹ ¿adnych ne-
gatywnych efektów. PojawiaÅ‚o siê uczucie zadowolenia, ale mogÅ‚o
mieæ podÅ‚o¿e psychologiczne. Powinnam jednak¿e wspomnieæ, ¿e
pan Jones ma doSwiadczenia, którymi mo¿e siê podzieliæ. On zdaje
siê uwa¿a, ¿e opary maj¹ jakieS wÅ‚aSciwoSci lecznicze.
Bardzo sprytnie  pomySlaÅ‚ Doumas. PominêÅ‚a to, co jej siê przy-
darzyÅ‚o. Prawdopodobnie mySli, ¿e zabrzmiaÅ‚oby nieprofesjonalnie,
gdyby powiedziaÅ‚a, ¿e opary miaÅ‚y na ni¹ jakiS wpÅ‚yw i przez kilka
dni dziwnie siê zachowywaÅ‚a. Nawet siê nie przyznaÅ‚a, ¿e osobiScie
je wdychała. Ale o co chodzi z tym Jonesem?
Jedna rzecz wydawaÅ‚a siê pewna: na razie nie zamierzaÅ‚a po-
wiedzieæ, ¿e jest Pyti¹. A wiêc Panos przegraÅ‚. Nie miaÅ‚a zamiaru
współpracowaæ, jak siê marzyÅ‚o Panosowi. Dlaczego miaÅ‚aby to ro-
biæ? Kamieniarz byÅ‚ gÅ‚upcem, wierz¹c w to.
 Kiedy unios¹ siê te opary?  zapytaÅ‚ król.
#&
 Wydaj¹ siê pojawiaæ i znikaæ nieregularnie. Prawda, Stepha-
nos?
Dlaczego powiedziała to i postawiła go w sytuacji, w której
musiaÅ‚ zgodziæ siê z kÅ‚amstwem? Odchrz¹kn¹Å‚.
 Có¿, z ka¿dym dniem pojawiaj¹ siê chyba coraz rzadziej.
Nastêpna emisja miaÅ‚a nast¹piæ za chwilê. MusiaÅ‚a o tym wie-
dzieæ. Ale mo¿e w caÅ‚ym tym zamieszaniu zwi¹zanym z przyjazdem
króla po prostu zapomniaÅ‚a. ZastanawiaÅ‚ siê, czy nie powinien o tym
wspomnieæ. A co bêdzie, jeSli siê myli? Król pomySli, ¿e on jest gÅ‚up-
cem. MógÅ‚by nawet utraciæ swoje stanowisko, gdyby król zdecydo-
waÅ‚ siê poczekaæ na pojawienie siê oparów i nic by siê nie zdarzyÅ‚o.
Nie, nie mo¿e ryzykowaæ.
Doumas podszedÅ‚ bli¿ej do Belecamus, podczas gdy ona pro-
wadziÅ‚a wycieczkê wzdÅ‚u¿ kolumn. Kiedy bêdzie miaÅ‚ okazjê, wspo-
mni o rozkÅ‚adzie emisji, a potem niech ona siê martwi. Ale jej zale-
¿aÅ‚o na tym, aby iSæ i powiedziaÅ‚a królowi, ¿e mo¿e przyjrzeæ siê
szczelinie ze szczytu wału ziemnego.
 Panie Jones, dlaczego nie opowie pan Jego WysokoSci o swo-
ich doSwiadczeniach?  powiedziaÅ‚a Belecamus, bior¹c króla pod [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • grzeda.pev.pl